Selekcjonuję znajomych.

Stosunki ludzko-ludzkie to bardzo trudny temat, myślę że spokojnie setki publikacji na ten temat powstało. Nie jestem psychologiem, to wiecie. Nie jestem też zbyt lotna w relacjach międzyludzkich. Mam miękkie serce i zawsze jestem otwarta na innych i pomoc drugiej osobie.

Dziś jednak z pełną premedytacją mogę powiedzieć, że nauczyłam się selekcjonować znajomych. Chodzi tutaj o to, że świadomie wybieram krąg osób, którymi chcę się w życiu otaczać.

Dlaczego?

Otóż, dlatego że nie przyjacielem jest ten, który robi zamieszanie w koło siebie, a ten na którego można liczyć. Wiem populizm. Jednak ja w swoim życiu do niedawna, starałam się dzielić swoją energią z każdym, nie weryfikując czy pasujemy do siebie. Bynajmniej nie chodzi o względy materialne, urodowe – czy inne namacalne aspekty życia, bardzie chodzi o to, jakim ktoś jest człowiekiem i o jego wartości. Zbliżamy się do sedna.

System wartości.

Brzmi prosto, czyli zbiór wartości jakimi kierujemy się w życiu. Ma na niego wpływ to w jakim środowisku się wychowaliśmy i nasze dotychczasowe doświadczenia życiowe. Od dzieciństwa budujemy go poprzez pryzmat naszych doświadczeń, wychowania i osobowości również. Czy mama za dzieciaka Wam nie mówiła “Basiu nie męcz kotka, jak go głaszczesz to delikatnie! Bo te oczka wychodzące na wierzch świadczą, że dzieje mu się krzywda!” – w ten sposób mama budowała w nas wartość, wrażliwości i empatii do zwierząt. Każdy z nas ten system ma w jakiś sposób rozbudowany, bardziej i mniej. Wydaje mi się, a przynajmniej u mnie się sprawdza zasada doboru znajomych poprzez podobne wartości – czyli znajomość osoby lubiącej zwierzaki z osobą o tej samej wartości na bank będzie bardziej trwała i ciepła niż z osobą, która ma przedmiotowy stosunek do zwierząt. To oczywiście uproszczenie aby łatwiej było zrozumieć zasadę.

Korzyści.

Zdarzyło się Wam kiedyś poznać osobę, dla której wasza relacja była korzystna gdyż czerpała z niej korzyści? Jeśli są to bonusy materialne, to bardzo łatwo wyłapać sprawę i zauważyć, że coś może kroić się na rzeczy. Problem pojawia się gdy omawiane korzyści nie są czymś oczywistym i materialnym. Tyle ludzi ile potrzeb. Zdarzają się osoby, które mają potrzebę kontroli, dominacji, manipulowania, a gdy dojdzie do combo łombo i trafimy na osobę ze zlepkiem takich cech, to nawet możemy nie wiedzieć co się dzieje. Dopiero małe szczegóły sprawiają, że się orientujemy w sytuacji.

Szczegóły.

Gdy już dojdzie do nas, że coś się kroi i chyba warto przewartościować znajomość z osobą XYZ to zaczynamy doznawać oświecenia – “jak ja mogłam tego nie widzieć”. A no mogłam, jestem ufna i bardzo otwarta z natury, w mojej osobowości nie leży podejrzliwość. Zatem jestem usprawiedliwiona przed sobą samą, a to dla mnie najważniejsze. No i przypinam sobie łatkę naiwniaka! A co! Jestem naiwna, tak! 🙂

No dobrze, ale gdy już spłynie stan oświecenia na mnie i wiem, że jestem w znajomości z kimś kto jest energetycznym wampirem, bo tak trzeba nazwać taką osobę, to co robię? Uciekam w popłochu – w sensie doprowadzam do tego aby relacja się rozluźniła. Staram się unikać spotkań i dać jej wymrzeć w sposób naturalny. To najbezpieczniejsza i najmniej inwazyjna forma. Przecież nikt nie będzie biegł do 2 człowieka i krzyczał “wiesz co, przemyślałam sprawę jesteś chujowym znajomym! Zabieram zabawki idę do domu!”.

Jeśli to dalsza znajomość to spoko sprawa załatwiona. Gorzej jeśli jesteśmy w nią w jakiś sposób uwikłani. Czy to przez pracę lub inne zobowiązania. Z tego jednak też da się wyjść zapewniam!

Ale PROTIPY na przyszłość dla mnie! Wolę je tutaj zapisać aby móc do nich wracać i analizować sobie. Może i ktoś z Was z nich skorzysta.

  1. Nie trać energii na wszystkich ludzi jakich znasz.
  2. Zanim postanowisz pogłębić relacje z drugim człowiekiem (spotkać się na kawkę, ploteczki, obiad czy pogaduchy) przeanalizuj czy nie marnujesz swojego życia na kogoś, kto okaże się zupełnie niepasujący do systemu wartości jaki reprezentujesz – przecież nie jesteś w stanie przyjaźnić się z osobą, która lubi BIBERA! (no żart! Ale serio zastanów się czy nie będziesz żałować straconego czasu i energii)
  3. Obserwuj cały czas. Przeanalizuj czy intencję danej osoby są uczciwe gdyż może się okazać, że pod piękną powierzchnią jest zepsucie i zgnilizna.
  4. Nie przejmuj się różnicami. Nie warto też popadać w paranoje i skreślać ludzi na starcie, dlatego że ktoś nie zgadza się z Tobą w pewnych kwestiach. Różnica zdań jest ok, kwestia co się z nią zrobi i jak wykorzysta.
  5. Pamiętaj, że śmiało możesz zrobić krok w tył. Jeśli widzisz coś co może Cię niepokoić, wycofaj się!
  6. Nie ilość a jakość!
  7. Pamiętaj, że jest maca dobrych ludzi na świecie, ale to nie znaczy, że ich charakter i osobowość pasują do Twojego do tego stopnia, że pozwolą Ci zbudować fajną relacje. Czy to koleżeństwo, czy przyjaźń.

Złota siódemka ode mnie dla mnie! 🙂

Wiecie, mam cała masę znajomych, serio dużooo! Ale ile osób z nich sprawdza się w kryzysowych sytuacjach? Garstka i na tę garstkę warto dzielić swoją energię, zainteresowanie i czas. Budować i pogłębiać takie relacje. One są trwalsze niż pomnik ze spiżu.

1 thought on “Selekcjonuję znajomych.

  1. Całkowicie zgadzam się z pewną “selekcją” znajomych. Nie ma sensu tracić czasu i energii na towarzystwo, które wprawia nas w zły nastrój. Na szczęście w dużej mierze mamy wpływ na to, kto znajduje się w naszym otoczeniu.
    Oczywiście np. w pracy, nie zawsze jesteśmy w stanie wybrać, kogo chcemy w swoim otoczeniu, a kogo nie. Jednak cały “myk” polega na tym, żeby (powtórzę się) nie tracić energii na kogoś, kto na to nie zasłużył. Wtedy wystarczy ograniczenie się do zachowania profesjonalnych relacji.
    Mam jednak wrażanie, iż wiele osób nie dojrzało jeszcze do takiego spojrzenia na tę kwestię. Wierzę jednak, że taki punkt widzenia na różnego rodzaju przyjaźnie i znajomości będzie coraz bardziej popularny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *