Czasem łatwiej napisać niż powiedzieć.

Jak większość z Was wie, od roku regularnie nagrywam na youtube. Ale pewnie garstka z Was pamięta mnie jeszcze z moich wypocin blogowych. Kilka dni temu wzięło mnie na sentymenty, pomyślałam sobie, że może warto reaktywować tę “machinę” zła i pogrążania się w smętach? Czemu nie! Nie zawsze mam ochotę odpalać kamerę i gadać, czasem mam większą rozkminę, o której łatwiej mi będzie napisać niż powiedzieć. A czasem, a czaseeem… po prostu chcę dać ujście swoich przemyśleniom.

Zatem! Witajcie na moim nowym starym blogu!

Dziś mam dla Was rozkminę i temat do zastanowienie się, przegadania:

Obietnice noworoczne! Składacie je sobie? Robicie postanowienia w formie listy? Ja postanowiłam już dawno odejść od tego, działa to na mnie deprymująco i sprawia, że się gorzej czuję z niedotrzymanymi zobowiązaniami względem siebie. Jednak chciałabym w tym roku w końcu ogarnąć prawo jazdy, no bo ile można męczyć mojego Noliva? 🙂 Też czasem chętnie usiadłby na fotelu pasażera i popierdział w skórzaną tapicerkę. Zatem nie obiecuję sobie, że zrobię. Ale postaram się! O!

Tylko ciekawe czy Kuba pozwoli mi jeździć czarną niunią? Rodzina też jakoś tak sceptycznie podchodzi do wizji mnie za kierownicą, zupełnie nie wiem czemu, przecież już jeździli ze mną? Czy to włącza się instynkt przetrwania? Nie wiem, ale co tam! 🙂

XOXO

ORCIA

1 thought on “Czasem łatwiej napisać niż powiedzieć.

  1. Ja też nie robię postanowień noworocznych w formie listy 100 punktów. Raczej odbieram sobie jeden cel do którego dąże. W tamtym roku miałam przyziemne postanowienie powiedzmy medyczne… Zrobić badania, ogarnąć zęby i udało się. W tym roku też całkiem przyziemne zdrowo jeść, ruszać się i zadbać o swoją psychikę. To wszystko. Żadne tam podróże na księżyc czy coś.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *