Cmentarzysko – A.Forge

Za górami, za lasami… W sumie to na starym cmentarzysku! Odkryjemy pewną mroczną historię, czasem straszną, czasem ciekawą, chwilami smutną. Koniecznie przeczytaj recenzję, aby dowiedzieć się nieco więcej o tej książce. Zacznijmy jednak tam gdzie powinniśmy czyli od początku.

Znacie wydawnictwo Kłobook? Ja do niedawna też nie! 🙂 Zauważyłam, że książka pojawiła się na portalu www.czytampierwszy.pl i szybko zeszły wszystkie egzemplarze, myślę sobie no musi mieć coś w sobie skoro tak! I taaadaaam, stałam się właścicielką egzemplarza nr 159 – bardzo fajna liczba! Podoba mi się. Kłobook dał mi jednak nadzieję na to, że selfpublishing w Polsce może być na fajnym poziomie! A tak, kochani! Muszę Was trochę ponudzić, opowiadaniem o wydawnictwach. Są wydawnictwa znane i lubiane, są wydawnictwa, które są malutkie, w każdym jest jakaś osoba odpowiedzialna za czytanie propozycji wydawniczych. Z przeczytanego tekstu pisze się recenzje wewnętrzne, które są później omawiana z wieloma mądrymi głowami i na takiej podstawie wydawnictwo decyduje się wydać książkę lub nie. Czasem powód odmowy jest prozaiczny, książka swoim wizerunkiem nie pasuje do targetu wydawnictwa, np. wydawnictwo nie wydaje polskich autorów – przykre, ale z tego powodu odrzuca się serio dużo fajnych dzieł.

I co w tedy? Rozłożyć ręce i wsadzić swoją książkę do szuflady? A co jeśli jesteśmy bardzo zdeterminowani? Mamy głowę pełną marzeń i jesteśmy pewni tego, że to ma prawo się udać… Wtedy wydajemy książkę sobie sami! Tak, tak – da się. Wtedy możemy mówić o selfpublishingu, czyli własnym nakładem kasy i pracy załatwiamy wszystkie prace, które normalnie robi to wydawca. Tak było przy “Cmentarzysku”, możecie być nieco zdziwieni “ale jak to, przecież A. Forge to nie jest właściciel Kłobooka”, a i owszem to jest pseudonim literacki Fijałkowski . Taka praktyka jest stosowana. Nie ma w niej nic nie właściwego, ani dziwnego. Czysty zabieg marketingowy. Ode mnie mają za niego “okeyjkę”. Paweł Fijałkowski nie podjął się jednak tego zadania sam! Nie sposób nie wspomnieć o Martynie, która w tym tandemie działa bardzo prężnie. Ale ja nie będę Was teraz raczyć szczegółami, przeczytajcie o tym sami: “Przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę.”

Skoro już Wam opowiedziałam tak dużo o tym czym jest slefpublishing, to teraz warto skupić się nieco bardziej na najważniejszym aspekcie tego posta, na CMENTARZYSKU!

Historia rodem z Burtona! Oglądaliście “Sok z żuka”? Jeśli podobał się Wam, to ta książka też jest zdecydowanie dla Was.

Cmentarzysko to królestwo potężnej Kostuchy, zamieszkiwane przez martwe dzieci i upiory. To miejsce, gdzie upadli księża i demony wiodą swój żywot obok strzyg i od dawna zapomnianych potworów. Zwykły śmiertelnik może przekroczyć tajemniczą bramę tylko o określonej porze i tylko na własną odpowiedzialność. Nie zawsze jednak kończy się to dobrze.

Nastoletnia Angelika, kierowana nieposkromioną ciekawością, uwalnia przebywającego od lat w zamknięciu więźnia, który może zagrozić istnieniu nie tylko Cmentarzyska, ale wszystkich magicznych światów. Rozpoczyna się pełna niebezpieczeństw podróż, w trakcie której dziewczynka wraz ze swoim młodszym bratem oraz wybudzoną z głębokiego snu i nieprzystosowaną do życia w społeczeństwie Śmiercią, szuka sposobu na pokonanie wroga oraz uratowanie świata przed zagładą.

źródło opisu: https://klobook.com/sklep/

Myślę, że jeśli chodzi o sam zarys fabuły, to tyle wystarczy. Nie będę Wam streszczać książki, nie tędy droga. Ja osobiście chciałabym jednak zwrócić Wam uwagę na coś innego. Ta książka nie ma lekkiego klimatu. Nie jest też książką ciężką, duszną i obciążającą czytelnika. Jak to – można zapytać? Otóż autor serwuje nam w sposób lekki ciężką tematykę, w końcu pisanie o domu dla martwych dzieci, demonów i Kostuchy, tak aby była to książka przystępna dla każdego nie jest wcale prostym wyzwaniem. Trzeba podjeść do tego z odrobiną przymrużenia oka i poczucia humoru. Aby czytelnik się nie znudził potrzebujemy też mieć akcję i obroty fabuły!

“Drapu, drapu, drap, drap.”

Znacie “Serię niefortunnych zdarzeń”, te książki mają wspólny mianownik. Obie nie są książkami wesołymi, nie są dla wszystkich. Trzeba zważyć na wrażliwość młodego czytelnika jeśli będzie je czytało dziecko. Wrażliwcowi w życiu bym nie nie poleciła. Jednak jeśli tylko jesteś dorosły, lub jesteś jeszcze młodziutki, ale już kumasz temat śmierci i ogólnie przemijania, to koniecznie przeczytaj, gdyż przepadniesz w obu powieściach. Nie będziesz uśmiechał się do bohaterów, za to będziesz czytał z wypiekami na twarzy pochłaniając wszystkie strony jedna za drugą! Obie pozycje są kreowane w sposób bardzo obrazowy, który mózg czytelnika przenosi dokładnie w miejsce wydarzeń. Stawia nas koło Angeliki, gadającej z kotem ciotki o wężu pod łóżkiem, lub drapiącą w wielkie stare, ledwo trzymające się na zawiasach drzwi. Właśnie o to chodzi w dobrej książce, odrywamy się od tu i teraz. Dzięki Cmentarzysku da się zatracić na długie godziny w lekturze. Dodatkowym smaczkiem są niesamowite ilustracje wykonane przez Martynę Nejman.

Jej kreska trafia w mój gust i podkreśla to co zaczął autor, czyli czarowanie czytelnika obrazem. Obraz opisany słowem + ilustracja to połączenie idealne jak okreo i mleko! Tak, to dobre określenie Fijałkowski i Nejman to ciasteczko z mlekiem. Może troszkę kuriozalne w kontekście książki o truposzach, ale pasuje do klimatu. Przeczytacie a sami przekonacie się dlaczego! 🙂

Angelika jako główna bohaterka jest istotką dość ciekawską i wymagająca dużej dozy cierpliwości od nieco bardziej dojrzałych bohaterów, ale co się dziwić w końcu jest nastolatką i to jest dość częsta przypadłość gdy stajemy się już nie dziećmi, a nadal nie dorosłymi. W efekcie potrafi przysporzyć to jej sporo problemów. Da się ją jednak lubić, szczególnie że jej charakter wraz z fabułą ewoluuje i przybiera nowych barw. Nie mniej ja jestem jednak zakochana w kreacji postaci drugoplanowych kot ciotki, pokochałam go! Chciałabym takiego.

Styl autora i redaktora bardzo przystępny czytelnikowi, tak jak wspominałam obrazowy. W prawdzie chwilami miałam zawias mózgu nad pewnymi rozwiązaniami gramatycznymi zdań wielokrotnie złożonych. Ale po głębokiej analizie dochodziłam do wniosku, no tak, tak też to można rozwiązać. Nie jest dużo takich miejsc, dosłownie kilka i nie są one niepoprawne. Są tylko nieco inaczej sformułowane niż ja bym to zrobiła. Ale ja jestem analfabeta wtórny jak widać, zatem… No resztę dopiszcie sobie sami! 😀

Podsumowując: BARDZO polecam! Super książka z gatunku fantastyki z elementami dreszcza i troszkę bajki. Mówiłam, że tutaj dziwne comba są codziennością. Nie dla każdego jednak jak przyjęło się o niej mówić, wrażliwemu dziecko – nie polecam. Każdy inny – TAK! Będziecie zadowoleni.

Ach! I jeszcze jedno! Książkę można kupić tutaj: https://klobook.com/sklep/ i tylko tutaj! Przychodzi wdzięcznie zapakowana w papier z logo KŁOBOOKA! Skradło to moje serce!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *